|
Najmłodszy
w stawce Z Michałem
Kościuszko, kierowcą rajdowym,
mistrzem Polski 2005 w klasie
Super 1600, rozmawiał Mirosław
Wdzięczkowski
Jak
się czuje najmłodszy mistrz
Polski? Świetnie!
Nie spodziewałem się takiego
sukcesu już w pierwszym
sezonie, kiedy dysponowałem
samochodem, który
pozwalał na wyrównaną
walkę z konkurencją. Ubiegły
rok był dla mnie bardzo
udany, od początku sezonu
jechałem równo, punktując
w każdym rajdzie. Takie
były założenia zespołu,
wykonałem plan i ku zaskoczeniu
wielu obserwatorów
mistrzem Polski został najmłodszy
w stawce, czyli ja.
Jest
Pan młodym człowiekiem,
lecz w Pana jeździe nie
widać nonszalancji, tylko
dojrzałą kalkulację. Z czego
to wynika? W samochodzie
rajdowym nie ma miejsca
na brawurę, czy nonszalancję.
Jeśli chce się osiągać dobre
wyniki, należy maksymalnie
skupić się na perfekcyjnym
wykonaniu zadania. Na pewno
są takie chwile, kiedy mam
ochotę mocniej przycisnąć,
ale wtedy zazwyczaj odzywa
się we mnie rozsądek albo
... Jarek, który
siedzi obok.
Jak
się układa współpraca
z Jarkiem Baranem? Jak
do tej pory - bardzo dobrze.
Jarek to naprawdę świetny
pilot, ma wieloletnie doświadczenie,
którym chętnie się
dzieli, poza tym to człowiek
o bardzo dużym poczuciu
humoru. Mam nadzieję, że
nasza współpraca
będzie trwała jeszcze długo.
Konkurenci
są szybcy i często znacznie
bardziej doświadczeni. Którzy
z nich są najgroźniejsi? Uważam,
że wszyscy konkurenci są
groźni, nie można lekceważyć
nikogo. Ubiegły sezon pokazał,
jak bardzo wyrównana
była stawka. Od pierwszego
rajdu walka pomiędzy nami,
Fryczem, Grzybem czy Pelikańskim,
przysporzyła kibicom dużo
emocji. Nam też.
Pański
ojciec, Jan, znany niegdyś
zawodnik, jeszcze Panu doradza,
czy już nie musi? Doradza.
Ojciec jest świetnym taktykiem
i wspólnie ustalamy
założenia na kolejne zawody.
Jako biznesmen jest również
świetnym menedżerem, co
przy prowadzeniu zespołu
rajdowego jest niezbędne.
Myślę, że wspólnie
tworzymy zgrany duet - ja
zajmuje się jazdą, a on
wszystkimi pozostałymi sprawami.
Słuszny
wygląd pańskiego ojca to
z pewnością sprawka dobrodziejstw
kuchi Chłopskiego Jadła,
Pan ma posturę zgoła odmienną
... Sportowa dieta,
którą stosuje, nie
pozwala na zbyt wiele. Na
szczęście przygotowanie
przed zawodami obejmuje
intensywny trening fizyczny,
więc gdy nie mogę sobie
odmówić pysznego
barszczu pachnącego grzybami
czy złociście podsmażonych
pierogów, wyrzuty
sumienia raczej mnie nie
dręczą.
Ulubione
danie? Pierogi ruskie,
są naprawdę wyśmienite!
Inne
zainteresowania pozasportowe? Zdecydowanie
muzyka. Uczę się grać na
dekach didżejskich - to
dla mnie świetna forma relaksu.
Mam nadzieję, że w przyszłości
uda mi się zagrać na jakiejś
imprezie. Poza tym lubię
każdą formę ruchu, szczególnie
bieganie i pływanie.
A
fanki? Najwierniejszą
z nich, czyli moją dziewczynę.
Mam nadzieję, że z wzajemnością
...
Wróćmy
do sportu. Suzuki Ignis
wygrywa niemal zawsze ze
wszystkimi od kilku lat.
Jakie są jego najsilniejsze
strony? Przede wszystkim
niezawodność. Samochód
jest stale rozwijany, montowane
są w nim nowe, ulepszone
podzespoły, co pozwala na
coraz szybszą jazdę. W stosunku
do samochodów konkurencji
mamy lepiej skonstruowane
zawieszenie, które
daje kierowcy większy zakres
ustawień.
Do sportu
wszedł Suzuki Swift, jak
się nim jeździ? Polska
premiera rajdowej wersji
Swifta odbyła się w lutym
na Rajdzie Magurskim. To
jeden z pierwszych tego
typu samochodów w
Europie. Jakiś czas temu
miałem okazję zwiedzić fabrykę
Suzuki Sport Europe. Tam
właśnie budował się nasz
Swift. Jestem przekonany,
że ten samochód pozwoli
nam walczyć o obronę tytułu
mistrza Polski.
Plany
na ten sezon? W sezonie
2006 będziemy bronić tytułu
mistrzowskiego w Super 1600
za kierownicą nowego Suzuki
Swift. Ubiegły rok skończyłem
na czwartym miejscu w klasyfikacji
generalnej, ale wierzę,
że za kierownicą nowego
samochodu będziemy walczyć
o miejsce na pudle. Mam
nadzieję, że będziemy startować
cały sezon w Mistrzostwach
Świata Junior WRC. Chcemy
też wystartować w sześciu
rajdach. Mam nadzieję, że
jako jedyny Polak w Junor
World Rally Championship
będę godnie reprezentował
narodowe barwy.
Wywiad
ukazał się w nr 4/2006 miesięcznika
Gentleman
|