|
Kółkiem
kręci dla adrenaliny, a
krążkami dla przyjemności.
Mowa o Michale Kościuszko,
który po rocznej
przerwie wrócił na
krajowe oesy, zapowiadając
walkę z Bryanem Bouffier.
W wolnych chwilach nie siada
za kierownicą ścigacza,
czy quada, tylko staje ze
konsoletą i miksuje muzykę
w krakowskich klubach.
Co
tak właściwie stało się
na Rajdzie Krakowskim: Na
piątym oesie w pewnym momencie
samochód przestał
reagowac na pedał gazu.
Dojechałem do mety odcinka,
ale strata wyniosła ponad
4 min. Na dojazdówce
musiałem się zatrzymać i
to był dla mnie koniec rajdu.
Prawdopodobnie uszkodzeniu
uległ układ wydechowy. To
jednak będzie wiadomo po
dokładnej analizie danych
z komputera samochodu.
Słyszałem,
że w tym roku Peugeot wypuścił
nową ewolucję modelu 207
S2000. Czym ona różni
się od poprzednika? Samochód,
którym startowałem
w Rajdzie Krakowskim to
najnowsza specyfikacja.
Dwa miesiące wcześniej,
na Rajdzie Magurskim miałem
do dyspozycji starszy model.
Jeśli chodzi o osiągi, to
trudno z tej perspektywy
oceniać różnice.
W Gorlicach ścigaliśmy się
po śniegu i lodzie, a na
Rajdzie Krakowskim po suchym
asfalcie. Z tego, co mi
wiadomo, wersja 2008 ma
większy rostaw osi oraz
nowe elementy układu wydechowego,
który - jak widać
- nie do końca jest dopracowany.
Jak
oceniasz Peugeota 207 w
porównaniu z Fiatem
Grande Punto, którym
startowałeś pod koniec ubiegłego
roku? Peugeot jest
lepszy pod względem właściwości
trakcyjnych. Ma również
mocniejszy silnik, przez
co jest szybszy od Punto.
Jest jednak bardziej nerwowy,
wymaga większej precyzji
w prowadzeniu. Fiat natomiast
jest bardziej przyjazny
dla kierowcy.
Startujesz
w mistrzostwach świata i
Polski. Który z tych
seriali jest dla Ciebie
ważniejszy? Priorytetem
są mistrzostwa świata. Zwłaszcza
w tym roku, gdy reprezentuję
barwy zespołu Suzuki Sport
Europe. Mając do dyspozycji
najlepszy sprzęt, dostałem
dużą szansę na dalszy rozwój.
Nie chcę jej zmarnować.
W październiku nie wystartuję
więc w ostatniej rundzie
RSMP, Rajdzie Dolnośląskim,
który koliduje z
Rajdem Korsyki. Po pierwszej
rundzie JWRC jestem na trzecim
miejscu. Walka o czołowe
lokaty w dalszej części
sezonu będzie bardzo trudna,
ale wierzę, że dysponując
dobrym samochodem i doświadczeniem
z poprzednich lat, mogę
walczyć o miejsca w pierwszej
trójce.
Dlaczego
po rocznej przerwie wróciłeś
na polskie oesy? Sześć
startów w serialu
JWRC to za mało jak na cały
sezon. W tym roku pojawiła
się możliwość startów
w RSMP za kierownicą auta
S2000. Myślę, że to świetna
okazja na sprawdzenie swoich
możliwości w czteronapędowym
aucie.
Czy widzisz
jakieś zmiany na krajowym
podwórku? I
to spore. Kiedy startowałem
dwa lata temu, dominował
Leszek Kuzaj i nie było
na niego mocnych. Teraz
są młodzi zawodnicy, z którymi
trzeba się liczyć, mają
bardzo dobre samochody i
reprezentują wysoki poziom.
Następuje zmiana warty,
to naturalna kolej rzeczy
w każdym sporcie.
Porozmawiajmy
o mistrzostwach świata.
Obecnie startujesz w barwach
zespołu Suzuki Sport Europe.
Na ile jest to fabryczna
ekipa pod kątem startów
modelu SX4 WRC? To
dwa niezależne zespoły.
Mają te same korzenie i
tego samego szefa, ale w
obu pracują całkiem inni
ludzie. Czujemy presję teamu
WRC, ale nasz projekt rozwija
się w takim samym stopniu,
jak przed pojawieniem się
drugiego teamu. To naturalny
etap - Suzuki postanowiło
przejśc na wyższy poziom
i rozwijać samochody w królewskiej
kategorii WRC. Wiem jednak,
że ze względów marketingowych
auta S1600 są dla Suzuki
równie ważne i będziemy
je rozwijać.
Wielu
Twoich kolegów kierowców
próbuje także sił
w innych sportach motorowych.
Czy Ciebie także to rajcuje? Tylko
rekreacyjnie. Na motocykle
wsiadam bardzo rzadko. Lubię
skutery wodne i motorówki,
ale się nimi nie ścigam.
Wystarczająco dużo adrenaliny
dostarczają mi rajdy. Moją
pasją jest didżejowanie
i od trzech lat poświęcam
temu wiele czasu. Mam w
domu sprzęt didżejski i
ćwiczę miksowanie, głównie
muzyki house. Kiedy mam
możliwość, gram w zaprzyjaźnionych
klubach. W taki sposób
odreagowuję stres. Prawdę
mówiąc, grając przed
pełną salą, denerwuję się
czasem bradziej niż na starcie
do odcinka specjalnego (śmiech).
Rozmawiał
Wojciech Garbarz Pełny
wywiad
ukazał się w nr 80 miesięcznika
WRC www.wrc.net.pl
|